Blog

Czy sklep z najniższą ceną jest najlepszym wyborem? Jak odróżnić podróbkę od oryginału? Co zrobić jeśli już kupiłeś imitację?

Ciebie też nurtują takie pytania? Czytaj nasz blog, a już nigdy nie dasz się oszukać w sieci. Kupuj nie tylko tanio, ale bezpiecznie. Postaw na jakość i autentyczność. 

Mistrzowie kopiowania

Jeden z nich nawet spytał z ciekawości o cenę, która w przeciwieństwie do szklanego nefrytu okazała się śmiesznie niska. Kiepska to jednak dla Europejczyka pamiątka z Chin.

– Jesteśmy mistrzami w kopiowaniu – powiedział z dumą nasz przewodnik po Murze Chińskim. Bynajmniej nie tyczyło się to muru, a nietypowego centrum handlowego, do którego nasza kilkuosobowa wycieczka (kilkoro Holendrów i my dwie), zostaliśmy na deser dziennej porcji atrakcji zawiezieni. – Tylko nie dajcie się naciągnąć! – dodał ostrzegawczo.

Dom handlowy w południowej części Pekinu, niedaleko Świątyni Nieba. Dziesiątki stoisk z pamiątkami: sztuczne jedwabie uchodzące za prawdziwe, bransoletki ze szkła imitującego nefryt… a ceny prawie jak za autentyczny wyrób. Nawet „Słoneczniki” Van Gogha wystawione były na sprzedaż, na co grupa Holendrów automatycznie zareagowała śmiechem. Jeden z nich nawet spytał z ciekawości o cenę, która w przeciwieństwie do szklanego nefrytu okazała się śmiesznie niska. Kiepska to jednak dla Europejczyka pamiątka z Chin.

Po krótkim rekonesansie, któremu towarzyszyły nieustające krzyki i nawoływania chińskich sprzedawców, przeszliśmy do drugiej części sklepu: torebki, paski, ubrania, elektronika. Szczególnie ta ostatnia zrobiła na wszystkich wrażenie. Niejednemu ciężko byłoby odróżnić, który ze sprzętów to oryginał a który jest jego podróbką. Cena nie zawsze sugeruje prawdziwą odpowiedź. Doskonałe imitacje iPodów i Canonów zadziwiają. W tym wypadku sprzedawcy nie kryją się z faktem, że sprzęt ten nie jest oryginalny i na pytanie, czy to autentyk z szerokim uśmiechem odpowiadają „nie”.

– Te podróbki są świetnie wykonane, ale mają jedną wadę. Za długo nie działają. To jak loteria: masz szczęście to podziała ci z rok, masz pecha to zadziała tylko w momencie sprzedaży. W domu już tego nie uruchomisz. – z ujmującą szczerością skwitował przewodnik.

Oczywiście my, przyzwyczajeni do produktów „Made in China”, to wszystko wiemy i każdy raczej z rezerwą podchodzi do chińskich wyrobów. Prawda jest jednak taka, że Chiny są w stanie wyprodukować zarówno tandetę, jak i rzecz o najwyższej jakości. Ta druga jednak musi mieć swą cenę. Także nie wszystko, co chińskie jest jednorazówką.

Chiny kochają światowe marki i uwielbiają je naśladować. Wyjątkowo dobrze widać to po przemyśle odzieżowym, gdzie prym wiodą różne „wcielenia” firmy Lacoste. Symbolu zielonego aligatora wprost nie da się nie zauważyć. Podobnie z rozmaitymi ujęciami graficznymi „ptaszków” à la Nike. To zdaje się dwie najbardziej inspirujące marki…

Swego rodzaju haute couture również funkcjonuje w Chinach. Oprócz autentycznych butików Givenchy, Chanel czy Armani, znajdziemy dziwnie znajome nazwy: Versuci czy Genia Valentino.

Chyba nie ma takiej dziedziny, w której Chińczycy nie chcieliby trochę poeksperymentować. Czy to marki ubrań czy stylistyka samochodów, czasem zadziwiająco podobna do Opla czy Chryslera, czy też sprzęt elektroniczny… Chyba nie ma drugiego kraju na świecie, który na tak dużą skalę podejmuje się sztuki kopiowania.

Paulina Dybowska



napisz do nas